Dużo się mówi o depresji poporodowej albo bejbi blusie. Byłam na to przygotowana. Nikt za to nie ostrzegł nas, że każdy świeżo upieczony rodzic nabiera cech osobowości paranoicznej. Nie wierzycie? Według ICD-10 kryteria diagnostyczne są następujące.

DSC_1014


Wrażliwość na niepowodzenia i odrzucenie.

Chyba nie muszę tłumaczyć. Rozumie to każdy, którego dziecko nagle zaczęło płakać z kompletnie niewiadomego powodu. Albo jeszcze gorzej – z wiadomego, więc mamy pełną świadomość, że to nasza wina. Rozumieją to mamy, które miały problemy z karmieniem i tatusiowie, którzy zajęli się na chwilę dzieckiem, a ono płakało za mamą. Każde niepowodzenie na początku, nawet tak głupie jak założenie pieluszki tył naprzód (do tej pory mi się zdarza), napędza nam w głowie myślenie, czy aby jesteśmy dobrymi rodzicami, czy dajemy sobie radę.

Podejrzliwość, ujmowanie obojętnych działań otoczenia jako wrogich czy pogardliwych.

Tu można wrzucić wszystkie ciocie i babcie zasypujące nas dobrymi radami. Wiadomo, że nic tak nie rozwściecza rodziców jak nieproszone porady czy opinie w stylu „bo ja robiłam tak..”. A dlaczego? Bo chociaż intencje są dobre (albo nawet w ogóle ich nie ma – to po prostu sytuacyjne wtrącenia), to każde takie zdanie traktujemy jak podważenie naszych kompetencji.


Sztywne poczucie własnych praw.

Ten punkt akurat jest całkiem dobry, jeśli go nie nadużywamy, bo pomaga walczyć o swoje. Będę karmić gdzie chcę, bo mam do tego prawo. Kiedy wchodzę do autobusu z wózeczkiem, czy dzieckiem na rękach/w chuście, należy mi się specjalne, uprzywilejowane miejsce. W kolejce ludzie powinni mnie przepuścić (no, chyba, że wolą posłuchać płaczu dziecka). Nikt nie ma prawa na moje dziecko narzekać, marudzić, że nie podoba mu się bycie z nami w przedziale, w samolocie, w restauracji. Bo, do cholery, mam prawo!

Podejrzenia dotyczące wierności.

To akurat mnie nie dotyczy, ale potrafię sobie wyobrazić, że sporo wykończonych opieką nad noworodkiem mamusiek zaczyna mieć jakieś wątpliwości. Nie czują się atrakcyjne, są wiecznie zmęczone, uwiązane do dziecka, a tu nagle tatuś stwierdza, że idzie na imprezę, bo potrzebuje. Dzięki bogu, że Grzesiek nawet nie spróbował czegoś podobnego zaproponować, tylko razem ze mną siedział pierwszy miesiąc w domu, czuwając na zmianę przy łóżeczku, czy aby na pewno Olek oddycha.

Przecenianie własnego znaczenia.

Ja jestem najważniejsza dla dziecka, tylko ja wiem, jak się z nim obchodzić. Tylko ja je uspokoję, kiedy płacze. Tylko przy mnie mu dobrze, tylko ja je odpowiednio nakarmię i utulę do snu. Zostawiając je z kimkolwiek zerkam na telefon i dzwonię co pięć minut, żeby się upewnić, czy wszystko ok. Na pewno z nikim nie będzie tak bezpieczne, jak ze mną.
Brzmi znajomo?


Pochłonięcie wyjaśnieniami wydarzeń.

I tu na scenę wchodzi wróg kobiet ciężarnych i młodych rodziców – internet. Znajdziecie w nim pytania o wszystko. „Moje dziecko kicha trzy razy pod rząd”. „Noworodek kaszle przez sen, co to oznacza?”. „Noworodek przeturlał się na prawy bok i trzy razy zamrugał, czy mam iść do lekarza?”. Och, sami na pewno wpisywaliście w wujka google jeszcze głupsze frazy.

    Zdiagnozowaliście się już? Czekajcie, to nie wszystko. Wiecie jakie między innymi są cechy osobowości paranoicznej według Blaney? Czujność, rywalizacja i porównywanie się z innymi, zazdrość, ostrożność.
       Do tego możemy dodać sprawdzanie co chwilę w nocy i w wózeczku, czy dziecko nadal żyje, nagłe zrywanie się z łóżka na każdy odgłos (nawet jeśli po prostu przekręca się na drugi bok), stosowanie pierwszej pomocy, jak tylko zakaszle podczas jedzenia i zaglądanie do każdego wózeczka po drodze i, Panie i Panowie, oto przedstawiam Wam ŚUR: Świeżo Upieczonego Rodzica.