Nie jestem jedną z tych przewrażliwionych matek, które chuchają i dmuchają na swoje dziecko, chroniąc je przed całym światem. Nie mam problemu, kiedy ktoś obcy zwróci uwagę Olkowi czy da mu lizaka przed obiadem bez pytania mnie o zgodę. Wychodzę z założenia, że każda z tych osób chce dobrze i nie dzieje się wielka krzywda, kiedy raz na jakiś czas odpuszczę. Są jednak rzeczy, których nigdy nie będę tolerować.

dsc_0161


1. Nie strasz.

     Tak, jeśli moje dziecko źle się zachowuje, możesz mu zwrócić uwagę. Jak najbardziej Cię poprę. Nie, nigdy nie wolno Ci straszyć go klapsem, czy panem, który przyjdzie i go zabierze. Ani tym, że rodzice oddają tak niegrzeczne dzieci do domu dziecka. Olek ma się czuć przy nas bezpiecznie. Wiedzieć, że nigdy go nie porzucimy, ani nie skrzywdzimy. Nawet jeśli groźby nie mają pokrycia w rzeczywistości – nie chcę, żeby taka myśl mogła się choćby przez chwilę pojawić w jego głowie.

2. Nie ganiaj za nim z łyżeczką.

     Jestem w stanie zrozumieć, że kelner w restauracji, do której chodzimy, zaprzyjaźnij się z Olkiem do tego stopnia, że na jego widok wybiega od razu z Chupa Chupsem w dłoni. Albo, że w kebabie dwie ulice dalej Olek dostaje czekoladkę, nawet jeśli nic nie kupujemy. Doceniam gest, nawet, jeśli wolałabym, żeby najpierw zjadł obiad.
     Co innego jedzenie w domu. Jesteśmy z pokolenia, które podejście do żywienia dzieci ma całkowicie inne, niż nasi rodzice. Sami zresztą pewnie przez to przechodzicie. My wychodzimy  z założenia, że jeśli dziecko nie zje obiadu, to trudno – kolacje zje z podwójnym apetytem. Za to przy każdej wizycie u babć, cioć czy innych krewnych powyżej pięćdziesiątki zaczyna się jedzeniowe piekło – ganianie za dzieckiem z łyżeczką, namawianie, wciskanie, czy słynne: „zostaw ziemniaki i zjedz mięsko„. Czasami mam wrażenie, że dla nich opieka nad dzieckiem oznacza nakarmienie go możliwie największą możliwą liczbą pokarmów. Im więcej, tym lepiej.

3. Nie wymuszaj czułości.

     Dziecko to nie lalka czy maskotka. Pamiętacie z dzieciństwa ten okropny moment, kiedy z jakiegoś powodu zjeżdżała się cała rodzina i okropne, pachnące ciężkimi perfumami i kulkami na mole starsze panie wypowiadały te okropna zdanie: „No daj cioci buziaczka„. Bardzo chciałabym zaoszczędzić tego Olkowi. Ustalmy raz na zawsze – jeśli mój synek będzie chciał Cię przytulić czy pocałować – podejdzie i sam to zrobi. Jest dzieckiem, które bardzo lubi się przytulać i jeśli go znasz, prawdopodobnie będziesz wiedzieć, kiedy jest odpowiednia pora. Jednak jeśli widzisz go pierwszy raz w życiu albo macie sporadyczny kontakt, nie naciskaj.
     Przypomnij sobie, jakie uczucie towarzyszyło Ci, kiedy grono – praktycznie obcych – starych bab otoczyło Cię ze wszystkich stron całując, szczypiąc za policzki i zmuszając do recytowania wierszyków.


Macie własną listę rzeczy, których absolutnie nie tolerujecie, jeśli chodzi o postępowanie obcych z Waszym dzieckiem?