Wystarczy, że na niego spojrzę, uwielbiam to robić. Badam wtedy wzrokiem każdy milimetr jego twarzy, doszukuje się podobieństwa do mnie lub do Mamy.

DSC_8537
      Jest pięknym dzieckiem, mówię to z czystym sumieniem, bo w jego przypadku nie jest to mówione nad wyrost. Ma cudowne oczy, potrafią tak wiele wyrazić i widzę w nich miłość, zaufanie i zrozumienie. Coś czego nie spodziewałem się widzieć gdy był jeszcze w brzuchalu (uwierzcie, brzusio to to nie był). Jego uśmiech, mimika, próby komunikacji przy użyciu raptem trzech słów – guu, gaa, geee – to coś, czego nie da się zastąpić czymś innym. Patrzę na niego i zastanawiam się, kto tu kogo bardziej potrzebuje. Ma tylko cztery miesiące, jest taki bezbronny i niewinny. Pewnie nie jest jeszcze świadomy, że nadał naszemu życiu sens, ale szybko się o tym dowie, bo będę mu to powtarzał do końca życia. Ów delikwent ma na imię Aleksander Adam i jest moim synem. Najlepszym synem jakiego mogłem sobie wymarzyć.

      Już od dłuższego czasu byłem namawiany przez miłość mojego życia żeby udzielić się tu gościnnie. Mało tego, otrzymałem nawet propozycję żeby prowadzić tutaj tatowy dział. Jednak ciągle odmawiałem – jak tu pisać o ojcostwie i rodzicielstwie, skoro dla każdego to tak indywidualna sprawa. Nie potrafię zrozumieć decyzji większości rodziców, a oni pewnie nie zrozumieli by moich. Bycie ojcem to karuzela smutku, szczęścia, zmęczenia i nauki jak nim być. Rozłupujący czaszkę na milion kawałków krzyk w nocy, gdy zgłodnieje, mieszkanie udekorowane zużytymi pieluchami czy kupy, które na moje oko ważą tyle samo, co ich producent, to tylko ułamek atrakcji jakie zapewnia rodzicielstwo. Nie ma lekko, trze’a być twardym, jakiś przykład swojemu dziecku trzeba dać. No i partnerka spojrzy łaskawszym wzrokiem, gdy po męsku wymienię synowi pieluchę czy przygotuje kąpiel.

      Nie zdawałem sobie spraw,y jak bardzo się w tym wszystkim zatracę. Że spędzanie czasu z moim synkiem stanie się najprzyjemniejszą rzeczą w moim życiu. Rzadko wyrywam się z domu, by spotkać się z kumplami. A jeśli już to robię, to gadam tylko o Olku, o tym co zrobił, co powiedział. Mój cały świat został skoncentrowany w jego małym ciałku. Tego w żaden sposób nie da się opisać, bo nie istnieje słowo, które wyrażałoby piękno bycia ojcem. Zwłaszcza, gdy na mój widok zaczyna się śmiać czy gaworzyć, robi wszystko żeby się przytulić. Popełniłem w życiu wiele błędów i jako ojciec popełnię ich jeszcze wiele, ale przyrzekłem sobie, że zrobię wszystko, żeby ten mały kupomiot był najszczęśliwszą istotą na tej planecie.

      Myślę, że to właśnie to jest esencją bycia tatą. Bezgraniczne oddanie się dziecku, dbanie o nie i wychowywanie go. Jednak najważniejsze, to wyciągać z tego satysfakcję i ciągłe podwyższanie sobie poprzeczki jako rodzic – przecież to najważniejsza rola w Twoim życiu i chyba nie chcesz dostać za nią Złotej Maliny. Jeśli nie czujecie tego, co ja lub nie macie dzieci, to też dobrze. Zastąpcie to sobie substytutami. Kupujcie sobie co tylko chcecie, utopcie się w morzu rzeczy, których nie potrzebujecie i róbcie to, czego tak naprawdę nie chcecie robić – ja spasuję. Jestem tatą i mam mojego Olka i Paulinę – nie potrzebuje już niczego więcej.
DSC_6245