Złość wcale piękności nie szkodzi (dobra, przynajmniej w pierwszych latach życia). I jest ważniejsza, niż może się Wam wydawać.angry baby

      Godzina trzynasta. Udało Ci się w końcu zaparzyć pierwszą poranną kawę. Dziecko bawi się grzecznie zabawkami w drugim kącie pokoju. Włączasz komputer lub sięgasz po gazetę, żeby zobaczyć, co ciekawego dzieje się na świecie. A może po prostu zamykasz oczy ciesząc się chwilą dla siebie i pysznym trunkiem, bez którego ludzkość dawno by wymarła, bo bez dostępu do kawy nikt zdrowo myślący nie zdecydowałby się na dzieci. I nagle słyszysz TO. Dziki wrzask, który sprawia, że ciarki przechodzą Ci po plecach, a cały nastrój zen poszedł sama wiesz gdzie. 
      Okazuje się, że Twoja pociecha postanowiła wsadzić przez okno w plastikowym samochodziku kilkakrotnie większą od samego autka rzecz i nie może się pogodzić z tym, że się nie mieści.


      Idziecie na rodzinny spacer. Natura wszędzie wokół, piękne widoki. Oddychasz pełną piersią rozkoszując się chwilą. Dziecko biega po leśnych ścieżkach zbierając szyszki, kamyki i inne rzeczy, które standardowo można znaleźć w lesie. Rozmawiacie ze sobą o wszystkim i o niczym, jak za dawnych czasów, pozwalając potomstwu zająć się sobą i odkrywać świat. Jest idealnie. 
      Do momentu, kiedy usłyszycie krzyk. Rzucacie się na ratunek, bo w końcu las, niebezpieczeństwo, dzikie zwierzęta, obcy ludzie!
      Oddychacie z ulgą, kiedy dociera do was, że powodem złości była tylko zbyt wysoko rosnąca szyszka, którą dziecko koniecznie chciało mieć w swojej kolekcji.


      Impreza urodzinowa. Wszędzie biegają dzieci, bawią się, skaczą, śpiewają, grają w jakieś gry. Rodzice usiedli obok i cieszą się chwilą, kiedy mogą zamienić parę słów z innymi dorosłymi. Popijasz sobie Piccolo wesoło plotkując na temat pań z przedszkola, cen brokułów w dwóch sąsiednich sklepach i paru innych sprawach, o których rozmawiają ze sobą dorośli, poważni ludzie. Nagle podbiega do Ciebie Twoje dziecko, całe we łzach. Nie może się uspokoić, żeby wyjaśnić, co się właściwie stało. Automatycznie wrogo patrzysz na inne mamusie, w myślach obwiniając ich dzieci o popchnięcie, zabranie zabawki czy inną straszną zbrodnię. 
      W końcu udaje Ci się dowiedzieć, że chodzi o ciasteczko. Złamało się na pół i żadnym sposobem nie daje się naprawić. 


      Co robi dobry rodzic w tych sytuacjach? Leci na ratunek swojemu biednemu maleństwu. Przytula, głaszcze, uspokaja, zrywa szyszkę i daje nowe ciasteczko (a najlepiej dwa). Wszystko, żeby tylko już było dobrze i wesoło jak wcześniej.
Nie rób tego proszę. Dla dobra Twojego dziecka – olej. Olewaj takie sytuacje, o ile nie jest naprawdę źle i dziecko przez szloch nie może złapać oddechu. Wiem, że to jest trudne. Sama też najchętniej rozwiązywałabym za Olka każdy życiowy problem przez resztę życia. Ale to tak nie działa.
Kiedy dziecko spotyka jakaś sytuacja, z którą nie może sobie poradzić, doświadcza nowych uczuć. Na początku nie umie zrozumieć, że nie da się niektórych rzeczy zrobić i trzeba je po prostu zaakceptować albo na spokojnie postarać się rozwiązać problem. Każdy kolejna maleńka przeszkoda jest największą w jego dotychczasowym życiu, więc nie wiedząc, co innego może zrobić – złości się i płacze. To bardzo zdrowa reakcja, a my powinniśmy na nią pozwolić. Musi zrozumieć, że w życiu doświadczy nie tylko tych dobrych uczuć. Czasem pojawią się smutek czy frustracja i one są całkowicie normalne. Dajcie mu je poznać, znaleźć własny sposób na poradzenie sobie z nimi.


      My, dorośli, w większości przypadków potrafimy panować nad emocjami. Wiemy, co zrobić, żeby ulżyć sobie w złych momentach. Jednak to nie jest wiedza, która nagle pojawia się po skończeniu osiemnastego roku życia. To umiejętność wypracowywana od dziecka, właśnie na takich „małych wielkich problemach” jak połamane ciastko czy przedmiot, którego nie da się dosięgnąć. Wiem, że będzie Wam trudno, może nawet trudniej niż dzieciom. W końcu kochacie je z całego serca i nieba byście im uchylili. Tylko, że miłość wymaga poświęceń, więc kiedy kolejny raz usłyszycie, ze dziecko krzyczy lub przechodzi mini załamanie nerwowe, bo klocki Duplo i Lego do siebie nie pasują, zamknijcie na chwilę oczy, weźcie głęboki oddech i dużego, solidnego łyka ulubionej kawy.