Pierwszy post na moim poprzednim blogu jest o niepokojących rzeczach, które czasami potrafią powiedzieć dzieci. Jedna z mam postanowiła pójść krok dalej i zapytała użytkowników Reddita, co ich pociechy mówią o swoich wymyślonych przyjaciołach. 
Uroczyście przysięgam, że jeśli Olek kiedykolwiek wspomni o wymyślonym przyjacielu, natychmiast pakujemy się, przeprowadzamy i na wszelki wypadek wołamy egzorcystę.

DSC_3071Bez twarzy.
Mój trzyletni syn opowiada mi o „strasznym człowieku” żyjącym w sypialni moich rodziców. Opowiada o tym po wizytach u nich. Popełniłam błąd i zapytałam, jak wygląda. Mój syn stwierdził: „Och, on nie ma twarzy”.
„Przywykniesz do zabijania”.
Rodzice jednego z moich uczniów powiedzieli na spotkaniu, że są zaniepokojeni opowieściami swojego siedmioletniego syna o niewidzialnym duchu, który rozmawia i bawi się z nim w jego pokoju. Mówi, że duch nazywa się Kapitanem i jest starym, białym mężczyzną z brodą. Dzieciak zwierzył się swojej mamie, że Kapitan powiedział mu, że kiedy dorośnie jego pracą będzie zabijanie ludzi i to on, Kapitan, będzie mu pokazywał kogo zabić. Popłakał się i powiedział, że nie chce zabijać, ale Kapitan stwierdził, że nie ma wyboru i po jakimś czasie przywyknie do zabijania.

Duch małej dziewczynki.
Kiedy moja córka miała trzy latka, miała wymyśloną przyjaciółkę o imieniu Kelly, która żyła w jej szafie. Kelly siedziała na bujanym krześle, kiedy córeczka spała, bawiła się z nią i tak dalej. Typowe bzdety, które robią zmyśleni przyjaciele. W każdym razie, dwa lata później, kiedy oglądałem z żoną Amityville (te z Ryanem Renoldsem) nasza córeczka weszła akurat w momencie, kiedy oczy zmarłej dziewczynki stały się czarne. Daleka od zakłopotania stwierdziła: „Wygląda jak Kelly”. „Jaka Kelly?” zapytaliśmy. „No wiecie, ta zmarła dziewczynka z mojej szafy”.

 

Biedny Shaggy.

Kiedy moja mama była mała miała wymyślonego przyjaciela o imieniu Shaggy. Kiedy w końcu skończyła z nim „porąbała go na kawałki i zamknęła w lodówce”.

 

„Roztrzaskać głowę taty”.

Kiedy mój brat dopiero uczył się mówić, wziął do ręki jeden z tych zabawkowych młotków i wdrapał się na sofę, na której spał mój tata. Przybliżył się do niego i wyszeptał mu prosto do ucha jedno ze swoich pierwszych zdań: „roztrzaskać głowę taty”.

 

Mroczny anioł.

Kiedy mój brat był mały, udawał, że cały czas mówią do niego anioły. Pewnego dnia moja mama podsłuchała jak mówi: „Nie mogę go zabić! To mój jedyny tata!”

 

„To ten człowiek”.

Moja córka opowiadała mi o mężczyźnie, który przychodzi do jej pokoju i robi jej na czole znak krzyża. Myślałam, że to sen. Potem moja teściowa wysłała mi kilka rodzinnych fotografii. Córka spojrzała na zdjęcie ojca mojego męża (nieżyjącego od szesnastu lat) i powiedziała: „To jest ten człowiek, który przychodzi do mnie w nocy”. Mąż opowiedział mi później, że ojciec zawsze przed snem robił znak krzyża na jego czole, kiedy był mały.

 

To kara.

Miałam siedemnaście lat i opiekowałam się sześcioletnim synem zaprzyjaźnionej rodziny. Był w łóżku od kilku godzin i zajrzałam do niego, tylko po to, żeby się upewnić czy wszystko gra. Nie było go w łóżku. Kiedy otworzyłam drzwi szerzej zobaczyłam, że stoi w rogu pokoju twarzą do ściany. Najstraszniejsze cholerstwo na świecie. Zapytałam go, co robi. Odwrócił się z uśmiechem, przyłożył palec do ust i powiedział „Ciiiii…” Zapytałam ponownie, na co on odpowiedział „Zostaw nas. To jest kara.”

 

Zło nadchodzi.

Kiedy moja starsza córka miała dwa albo trzy latka, miała dwójkę wymyślonych przyjaciół: Dodo i Deedee. To byli typowi zmyśleni przyjaciele. Gadała i bawiła się z nimi, opowiadała mi o ich życiu.
Pewnego dnia, kiedy miała trzy lata, siedziała na podłodze w swoim pokoju i udawała, że rozmawia przez zabawkowy telefon. Kiedy wszedłem do jej pokoju „rozłączyła się” i powiedziała do mnie kompletnie bezbarwnym głosem: „zło nadchodzi”.

 

Moja osobista historia.

Mój brat (cztery lata młodszy) miał wtedy dwa albo trzy latka. Mieszkaliśmy w dużym starym mieszkaniu z bardzo długim korytarzem, na końcu którego znajdowała się kuchnia. W tym mieszkaniu w ogóle działy się dziwne rzeczy, ale o tym innym razem.
W każdym razie, mój mały braciszek zatrzymał się przed drzwiami do kuchni i zaczął strasznie płakać. Nie dawało się go uspokoić. Płakał i wskazywał na coś nad drzwiami. Kiedy w końcu doszedł do siebie, powiedział, że tam na górze siedzi mała bozia. I on bozi nie kocha, bo bozia na niego krzyczy.

Dobranoc i miłych snów.