Kto powiedział, że dziecięce lektury muszą ograniczać się do krótkich bajek? Spróbujcie tych pozycji. 

DSC_3365
Myślę, że nikt nie będzie kwestionował tego, jak ważny jest rytuał wieczornego czytania dzieciom. W pewnym momencie, to nasza pociecha zacznie decydować, jaką książkę wybiera, jednak póki mamy coś do gadania, możemy sami przy tym się bardzo dobrze bawić (o wiele lepiej, niż przy typowych książkach dla dwulatków). Oto lista kilku pozycji, których czytanie będziecie kontynuować nawet, jeśli dziecko zaśnie.

„Gęsia skórka” R. L. Stine
Klasyk, na którym wychowała się spora część z nas (bo kto nie oglądał tego serialu?). Może i brzmi przerażająco, jednak nie bójcie się przeczytać wszystkich części dzieciom. Bądźmy szczerzy – dziecko w wieku dwóch (i nawet trochę więcej) lat nie jest świadome całego sensu czytanej mu historii. Nie uznaje tego, co w niej słyszy, za straszne. Uczy się słów (a w tych książkach pozna sporo nowych), słucha brzmienia waszego głosu. A wy możecie mieć kupę frajdy odświeżając sobie bajką z dzieciństwa (pamiętacie „Krew potwora”?). Kto wie, może za parę lat dziecko same wróci do tych opowieści, a wy wtedy pokażecie mu serial?

„Świat Dysku” T. Pratchett
Tego pana chyba nikomu nie trzeba przedstawiać. Mistrz fantastycznej powieści. Jego książki to jedne z niewielu, podczas których śmiałam się na głos. W zasadzie każda część „Świata Dysku” nadaje się do przeczytania dzieciom. Dla was będzie to pełne humoru odbicie naszej rzeczywistości, dla dziecka fajowskie historie o elfach i krasnoludach. Nie ma co się rozpisywać – pozycja obowiązkowa nie tylko dla miłośników fantastyki.

„Mały Książę” Antoine Saint – Exupery
Książka, która jest bliska sercom wielu z nas. Jako dorośli potrafimy wyciągnąć z niej wnioski i dostrzec, jak mądre ma przesłanie. Poza tym, historia w niej przedstawiona jest bezdyskusyjnie jedną z najpiękniejszych w historii literatury. Warto też przyjrzeć się życiorysowi Saint – Exuperego, żeby wyciągnąć z niej jeszcze więcej.

„Leszek Peszek” Marko Kitti 
Kupiliśmy tę książkę w sumie nic o niej wcześniej nie wiedząc. Wybraliśmy ja losowo z półki w hipermarkecie, żeby mieć jakąś lekturę na wieczór (prawda jest taka, mamy poważny problem z kupowaniem książek). Wylądowała na tej liście, ponieważ jest bardzo duża szansa, że jej nie znacie. Pozytywnie mnie zaskoczyła ciekawymi historiami i poczuciem humoru. Dobrze bawiłam się przy lekturze (i nie zabrakło żartów, które zrozumie tylko rodzic).

„Sonata Jednorożców” Peter S. Beagle
Dobra, to akurat bardzo subiektywna pozycja. Jest to pierwsza powieść, jaką przeczytałam całkiem samodzielnie od początku do końca, więc do końca życia będzie zajmowała szczególne miejsce w moim sercu. Poza tym, to naprawdę dobra książka. Chociaż skierowana do dzieci, to jednak całkiem poważna i bardzo wciągająca.
Pamiętacie bajkę „Ostatni jednorożec”? Tak, to ten sam autor.

„Mikołajek” Sempe i Gościnny
Wszystkie części. Pewnie pamiętacie te opowiadania z dzieciństwa, ale zdradzę wam sekret: one są pisane dla dorosłych. Wszystkie historie powstały z myślą o rodzicach, którzy będą to czytać swoim dzieciom. W cudowny sposób pokazuje, jak widzą nas nasze dzieci.
– No trudno – westchnął – pójdę po tego nudziarza Blédurta.
Tata otworzył drzwi i wpadł na pana Blédurt, który właśnie miał nacisnąć dzwonek.
– Co ty tu robisz? – spytał tata.
– Przychodzę ci pomóc – odpowiedział pan Blédurt. – Jestem pewien, że sam sobie nie poradzisz.
– Co takiego? – zapytał tata. – Nie potrzebuję cię, pajacu, wracaj do siebie i czekaj do wieczora.
– Ale, tato – powiedziałem – miałeś iść po pana Blédurta, żeby rozsunąć stół.