Uważasz, że małe dzieci mają nieskazitelnie dobre serduszka i bezwzględnie czyste intencje? Nie wyobrażasz sobie, żeby Twój słodki skarb spróbował tak niecnej rzeczy, jak manipulacja Tobą czy innym dorosłym? Cóż, albo masz klapki na oczach, albo nie doceniasz własnego dziecka.

DSC_1924
     Małe dzieci, mimo ich cudownych, anielskich twarzyczek, nie są uosobieniem dobroci. Choćbyśmy bardzo chcieli w to wierzyć – prawda wygląda całkowicie inaczej. Dzieci bardzo szybko uczą się, co działa na rodzica. Bez różnicy, czy jest to rozbrajający uśmiech, buziak w policzek, atak histerii czy żałosne chlipanie – Twoje dziecko znalazło już dawno sposób na Ciebie.

     Nie jestem inna – Olek jak tylko zaczął rozrabiać, zorientował się też, co robić, żeby uchodziło mu to na sucho. Wie, że odpuszczę zawsze, kiedy mnie przytuli. Choćby nie wiem, jak paskudną rzecz zrobił, przytulenie i nastawienie dziubka do buziaka skutkuje natychmiastową zmianą mojego nastawienia i nie umiem nie oddać uścisku. Cóż, reprymenda wtedy trochę traci na sile.
     Różnica polega na tym, że ja jestem tego świadoma. Wiem, że moje dziecko potrafi mną manipulować i robi to w sposób, którego pozazdrościł by mu niejeden polityk. Wiem, że wielu mamom (i tatusiom też, chociaż oni chyba są jakoś bardziej odporni na te sztuczki), ciężko uwierzyć, że ich dziećmi kieruje coś innego niż bezgraniczna miłość, jednak pamiętajcie o jednym – bezwarunkowo kocha rodzic, dziecko już potrafi postawić nam jakieś wymagania i czasami nas nie lubić, a nawet nienawidzić. I nie zawaha się ani chwili, żeby nam o tym powiedzieć.
      Jeśli odkryje, że układając usteczka w podkówkę, może osiągnąć swój cel – pół godziny więcej oglądania bajek, watę cukrową czy uniknięcie kary – zacznie tę metodę stosować.

     Dzieci nas kochają, oczywiście. Ale do altruizmu trzeba dojrzeć. Ich potrzeby będą dla nich ważniejsze od naszych. Choćbyśmy pilnie potrzebowali skorzystać z toalety, a nasze dziecko akurat nie mogło sobie poradzić z sięgnięciem jakiejś zabawki – dla niego oczywistym będzie, że powinniśmy mu pomóc, zanim pójdziemy do łazienki. Jeśli jesteśmy w sklepie, ciężko będzie wytłumaczyć niespełna rocznemu maluchowi, że proszek do prania jest nam bardziej potrzebny od jakiejś przypadkowej zabawki, którą akurat złapało po drodze.


     Najważniejsze dla nas jest nasze dziecko – jednak dla niego także. Dzieci są małymi egocentrykami i dopiero z czasem nauczą się dzielić tym, co mają i zwracać uwagę na uczucia innych ludzi. Nie ma w tym nic złego, ale nie ma też powodu, żebyśmy okłamywali samych siebie.
     W końcu my kochamy je bezwarunkowo – pomimo wszystko.