Blogerki i przedsiębiorcze kobiety piszą miliony poradników, jak z każdego dnia wyciągnąć każdą sekundę. Żeby nic przypadkiem nie zmarnować.
A ja uwielbiam marnować czas.

dsc_4741


Żeby było jasne – podziwiam te babki. Te wszystkie kobiety, które od obudzenia się od zaśnięcia wyciskają z każdej sekundy ile tylko wlezie. Rozplanowują dzień tak, żeby czas nie uciekał, żeby być jak najbardziej produktywną. Rozpisują sobie dzień w specjalnych, ślicznych planerach i kalendarzach. To naprawdę super. Tak trzymać! Ale pozwólcie, że ja pokibicuję Wam wyciągnięta z książką na kanapie. Bo to nie dla mnie.


     Uwielbiam się obijać. Czerpię wręcz nieprzyzwoitą przyjemność z tego, że nie wiem, która jest godzina lub jaki dzień tygodnia. Niestety, do aż takiego luzu nie mam zbyt wielu okazji. Dlatego zadowalam się małymi przyjemnościami.

     Lubię czasem być produktywna od rana do wieczora. Tak samo, jak lubię czasem zjeść ciasto czekoladowe. Tylko, że nawet najlepsze ciasto czekoladowe jedzone codziennie, przestaje smakować. I dochodzimy do momentu, kiedy rzygać nam się chce na samą myśl o czekoladzie.

     Jedni są szczęśliwi, kiedy dzień zaczynają o piątej rano, przebiegając dziesięć kilometrów. Potem piszą kilka artykułów, jedzą zdrowe śniadanie, sprzątają mieszkanie na błysk, lecą na kawę, na basen, wykonują milion zadań. Ja czuję się równie spełniona, kiedy uda mi się na chwilę uwalić na kanapie czy łóżku z dobrą książką. Albo nawet z jedną z tych głupich gierek na telefon, które polegają na łączeniu ze sobą kóz czy ośmiornic. Co jakiś czas wpadnie mi do głowy luźny pomysł na posta czy opowiadanie, więc zapiszę go sobie do wykorzystania na później.

     Nie żal mi czasu spędzonego w wannie na gapieniu się w sufit. Nie żal mi spędzić dwie godziny oglądając kreskówki, które znam już na pamięć. Kocham te momenty, kiedy nie muszę tak naprawdę nic i pozwalam, żeby czas uciekał mi przez palce. Chyba to właśnie wtedy jestem najszczęśliwsza.

     Nie patrzę na zegarek. Bez względu na to, czy wychodzę na spacer, czy włączam telewizor, czy siadam do zabawy z Olkiem. Nienawidzę mieć grafiku na cały dzień.

     Spróbujcie też kiedyś odpuścić. Chodzić do południa w piżamie i ubrać się dopiero, kiedy będziecie wychodzić z domu. Wyłączyć telefon, zdjęć ze ściany zegarek i nie myśleć o uciekających sekundach. Wpadliśmy w pułapkę tak starannego planowania życia, że nie mamy kiedy się nim cieszyć. Wyjdźcie na spacer i usiądźcie sobie na przypadkowej ławce. Sięgnijcie po książkę, przeglądajcie bezsensowne strony w internecie, róbcie to, co sprawia Wam przyjemność, bez przejmowania się tym, ile czasu na to marnujecie.
     Życie polega na przyjemnościach i czas na nie przeznaczony nigdy nie jest zmarnowanym, jak długi by nie był.