To już chyba jakieś zboczenie po tylu latach za barem, ale oglądając filmy czy seriale uwielbiam analizować alkohole na półkach i drinki na stolikach. Dziś zebrałam dla Was pięć takich filmowych przepisów.



James Bond

Martini vesper


Klasyk wśród klasyków. Nie mogłam zacząć od czegokolwiek innego. Słynne wstrząśnięte nie mieszane. Każdy, zapytany o to, co pijał najsłynniejszy agent świata, natychmiast odpowie, że martini. Nawet, jeśli w życiu nie widział ani jednego filmu.

Mniej osób jednak wie, jaki to dokładnie drink. Nie wiem, czy muszę to zaznaczać, ale gdybyście nie wiedzieli – martini poza tym, że jest nazwą marki produkującej chyba najpopularniejszy wermut na świecie, jest też klasycznym koktajlem, który niekoniecznie oznacza to samo, co widzimy na sklepowych półkach. Oszczędzę Wam wykładu na temat ilości wariacji na temat martini (chociaż w głowie już odnotowuję to sobie jako temat na kolejny artykuł). Skupmy się na tym, które pił James Bond.

Tutaj akurat łatwo było o przepis. Ian Fleming sam go podał w powieści Casino Royale.


Składniki:

  • 20 ml czystej wódki
  • 60 ml ginu
  • 10 ml likieru Lillet

Chyba nie muszę Wam mówić, jak go przygotować, bo każdy zna to na pamięć. Składniki wlewamy do shakera z kostkami lodu. Wstrząsnąć, przelać do kieliszka i nie mieszać. Ozdobić skórką z cytryny i rozkoszować się najsłynniejszym filmowym koktajlem (żartuję, wcale nie jest smaczny).


Big Lebowski

White Russian


Kocham ten film całym sercem. Postać Kolesia jest jedną z najbardziej udanych w historii kinematografii, a Jeff Bridges odwalił kawał dobrej roboty wcielając się w niego.

Uwielbiam, kiedy do osoby jest przypisany konkretny drink. To taki mały smaczek, ale mi zawsze daje sporo radości.Koleś stawia na klasyka. W jego szklance pojawia się biały rosjanin. Jak podaje wikipedia:

Nazwa drinka nawiązuje do stronnictwa Białych, walczących z bolszewikami podczas rosyjskiej wojny domowej.


Składniki:

  • 45 ml wódki
  •  20 ml likieru kawowego
  • 30 ml śmietanki lub skondensowanego mleczka


Sposób przygotowania:

Do szklanki typu tumbler (szklanka z grubszym dnem o pojemności od 160 do 300ml)  wsypujemy kilka kostek lodu. Nalewamy po kolei wódkę, likier kawowy i śmietankę. Jeśli zrobicie to powoli, po kościach lodu, utworzą się Wam ładne warstwy, które wymieszacie dopiero przed wypiciem.


Ciekawostka: po drodze zrobiliście inny znany klasyczny koktajl – czarnego rosjanina. Różnią się od siebie jedynie śmietanką w składzie.


The Blues Brothers

Orange Whip


Kolejny dobry, warty polecenia film (jeśli jeszcze jakimś cudem go nie widzieliście).

Orange whip jest jednym z tych drinków, które często się przewija się w popkulturze. Jak po nazwie się pewnie już domyśliliście, bazuje na soku pomarańczowym, jednak jest odrobinę bardziej skomplikowany niż słynny Screwdriver.

Mi osobiście w smaku przypomina pewne lody z dzieciństwa (pomijając alkohol oczywiście).


Składniki:

  • 40ml soku pomarańczowego (najlepiej świeżo wyciśniętego, ale sklepowy też się nada – jednak lepiej wybierzcie gęsty i naturalny niż ten najtańszy)
  • 10 ml rumu
  • 10 ml wódki
  • 20 ml śmietanki

Sposób przygotowania:

Składniki miksujemy w blenderze (bez lodu). Następnie nalewamy do wypełnionej lodem wysokiej szklanki (np typu tom collins)


Zodiac

Aqua Velva


Uwielbiam filmy o seryjnych mordercach, zwłaszcza, jeśli czerpią z rzeczywistości (tak całkiem na serio – spędzam bezsenne noce oglądając dokumenty o popaprańcach typu BTK albo Mansona).

Dlatego kiedy dorwałam się do filmu o jednym z najsławniejszych, nigdy nie złapanym Zodiaku nie mogłam uwierzyć we własne szczęście. Nie dość, że gra w nim Jack Gyllenhaal, który od czasu Donniego Darko jest jednym z moich ulubionych aktorów, to jeszcze wiernie popija jeden babski koktajl.

Jest to o tyle fajne, że wątek drinka przewija się kilka razy. Początkowo Robert Downey Jr. nabija się z kolegi pijącego fikuśny, niebieski napój podany w hurricane glass i ozdobiony owocami, jednak potem widzimy przepiękną scenę, kiedy obaj siedzą pijani w barze omawiając szczegóły sprawy, a wokół nich walają się szklanki po Aqua Velva.


Kiedy szukałam informacji o nim kilka lat temu, tuż po obejrzeniu filmu, znalazłam tylko autorski przepis na jednej stronie. Teraz internet jest już nimi zawalony, więc zakładam, że drink zyskał na popularności i musi być naprawdę smaczny.


Składniki:

  • 20 ml wódki
  • 20 ml ginu
  • 12 ml blue curacao
  • Sprite


Sposób przygotowania:

Alkohole mieszamy w shakerze. Ważna uwaga: nigdy nie dodawajcie niczego gazowanego do shakera. Pamiętam, jak pracowałam w jednej z barowych sieciówek i kierowniczka regionalna pokazała mi przepisy na nowo wprowadzane kamikaze. Jedno z nich miało w składzie Sprite czy inną Colę. 

‚ Pani Asiu, ale tego Sprite’a, to dodajemy już do kieliszków na koniec, prawda?’

‚ Nie, czemu?’

‚ No… bo to gazowane. W shakerze to jebnie.’

‚ Co ty gadasz, to tylko 40ml, nie jebnie.’

Dwa dni później dostałam nowe menu, gotowe do druku. Nie było tego kamikaze. Zakładam, że spróbowali zrobić je w biurze i jednak jebło.

Alkohole z shakera wlewamy do szklanki z lodem. Uzupełniamy Sprite’m. Ozdabiamy cytrynką, wisienką, parasolką, mieszadełkiem i wszystkim innym uroczo kolorowym co znajdziemy pod ręką. 


Las Vegas Parano

Singapore Sling z meskaliną 


Coś dla wyjątkowo odważnych albo wyjątkowo pojebanych. W filmie oczywiście drink zawiera prawdziwą meskalinę, czyli organiczny związek chemiczny, który możecie znaleźć w niektórych kaktusach.  Ma właściwości halucynogenne.

 Na szczęście możecie zdecydować się na wersję ugrzecznioną i oszczędzić sobie gapienia się przez godzinę w sufit w barze podziwiając piękne wzory, które się na nim pojawią, bo Mezcal to także nazwa narodowej meksykańskiej wódki. 


Nie wnikając i nie oceniając Waszych wyborów, postanowiłam podać przepis na standardowy Singapore Sling. Wam pozostawiam decyzję, czym go wzbogacicie.


Składniki:

  • 40 ml ginu
  • 20 ml likieru cherry brandy
  • 15 ml świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 5 ml likieru Benedictine
  • woda gazowana

Sposób przygotowania:

Alkohole mieszamy w shakerze, wlewamy do szklanki z lodem. Uzupełniamy wodą gazowaną (można zamiast tego wybrać Sprite albo tonik, zależnie od preferencji). Ozdabiamy cytryną i wisienką koktajlową.


Dajcie znać, jeśli wypróbujecie w weekend któryś z przepisów.

Zwłaszcza ostatni.