Nie ma nic bardziej tragicznego niż śmierć dziecka. I nic bardziej okrutnego niż obca osoba, która chce wykorzystać ją do wypromowania swojego biznesu.

Nie wyobrażam sobie – i nawet nie chcę próbować tego robić – jak musi cierpieć rodzic, który stracił dziecko. Mogę tylko przypuszczać, że ból i żałoba trwają w nich jeszcze bardzo długo, jeśli nie na zawsze. 



Aneta, właścicielka strony Anioły By Aneta, zajmuje się rękodziełem. Tworzy figury aniołów, które następnie sprzedaje przy pomocy Facebooka. Wydaje się, że osoba zajmująca się tego typu rzeźbami, które w swoim założeniu powinny dawać ludziom wsparcie, bądź też być wspomnieniem ważnych chwil, powinna się odznaczać jakąś wrażliwością.

Zwłaszcza, że na jej profilu wylewa się masa ciepłych słów, emotikon w kształcie serca czy sentymentalnych postów. Wydaje się idealną osobą do stworzenia pięknej figury na nagrobek czy jako pamiątkę chrztu.

Niestety, pozory mylą, a Pani Aneta wykazała się czymś, co można w najłagodniejszym wypadku nazwać brakiem taktu, o ile nie kompletną bezmyślnością. I okrucieństwem, nawet jeśli nieświadomym.



Mama malutkiej, zmarłej dziewczynki trafiła kompletnie przypadkiem na zdjęcie grobu swojej córeczki. Z grobu zniknęły wszystkie kwiaty, ozdoby i pamiątki zostawiane tam przez bliskich. Za to na ich miejsce wskoczył aniołek wykonany przez panią Anetę. Maleńki grób posłużył za… tło do sesji reklamowej jej produktu. Nie zostały nawet ukryte dane i daty. 


Na profilu mamy możemy przeczytać:

„Jestem tak wściekła…  Że mi się normalnie po ludzku płakać chce… Pewna Pani poszła sobie na cmentarz, pościągała wszystko z grobiku mojej córeczki, postawiła Anioła, które robi, a z miejsca pochówku mojej małej córeczki zrobiła sobie reklamę ze swoim produktem…. Nienawidzę jak ktoś przestawi Znicza zapalając nowy wkład, bo zawsze się staram, żeby Nikolka miała poukładane i to tak, jak mi się podoba, a tutaj obca osoba podeszła i zdjęła wszystko bez żadnych skrupułów. „



Pani Aneta nie miała zamiaru kontaktować się z rodzicami i informować ich o wykonanej sesji zdjęciowej. Co więcej, twierdzi, że skoro nagrobki są publiczne, to problem nie istnieje.

Nagrobki są publiczne, na cmentarzu komunalnym nie prywatnym i tak naprawdę nie muszę mieć nikogo zgody, ponieważ każdy, kto udostępnił dane do publicznej wiadomości, zrobił to świadomie. Nadto sam nagrobek też wystawiony jest w miejscu publicznym.


Na fotografie na jej profilu trafiła znajoma Mamy i oznaczyła zainteresowaną. Artystka nie widzi nic złego w swoim zachowaniu. Komentarze na stronie usuwa, do rodziny wystosowała jedynie krótkie przeprosiny które zaraz zniknęły ze strony.

Szczerze, nie wiem, jakim trzeba być człowiekiem, żeby coś takiego zrobić. Żeby nie pomyśleć, jak ogromną przykrość można sprawić komuś, kto potem znajdzie takie zdjęcie grobu swojego dziecka. Użytego jak produkt, zwykłe tło reklamowe. A nawet jeśli jakimś cudem nie przyszło nam do głowy, że możemy kogoś zranić, to zamiast pokornie przeprosić i przyjąć na klatę konsekwencje własnej głupoty – próbować zamieść sprawę pod dywan usuwając negatywne komentarze. 



Chcecie wiedzieć, jak nie prowadzić biznesu? Właśnie w ten sposób. 


Wpis powstał za zgodą i autoryzacją Mamy małej Nikoli.