Z tatuażem jest jak z dzieckiem – przed pierwszym w głowie pojawia nam się masa pytań i wątpliwości. Czasami tak głupich, że wstyd je zadać.

Postanowiłam zebrać te najczęściej się powtarzające (oraz te najdziwniejsze) i w miarę wyczerpująco Wam na nie odpowiedzieć. Pamiętam, że ja przed moim pierwszym tatuażem, kiedy jeszcze kompletnie nie wiedziałam, na co mam się szykować, byłam absolutnie przerażona. I pewna, że w naturalnym odruchu odsunę się, przez co będę miała na ciele maźniętą dziwną kreskę. Teraz już wiem, jakie to było absurdalne i jestem pełna podziwu dla tatuażysty, który miał cierpliwość tłumaczyć mi, że nie ma takiej opcji. Obiecałam sobie wtedy, że nigdy nie skrytykuję nikogo, kto będzie się zastanawiał nad czymś równie śmiesznym.


Post powstał przy pomocy mojego Prawie Męża, tatuażysty. Dziękuję za sprawdzenie tekstu i ewentualne poprawki. 


Czy tatuaż boli?


Tak. Nie da się inaczej na to odpowiedzieć. Tatuaż boli, ale to jak intensywny i trudny do wytrzymania będzie ból jest kwestią indywidualną. Można wskazać miejsca, które potencjalnie są bardziej bolesne, ale to też nie jest wyznacznik. Jeden będzie zwijał się z bólu przy przedramieniu, ale bez problemu wytrzyma klatkę piersiową, chociaż większość osób zareaguje kompletnie odwrotnie. Inny (to akurat o mnie) już przy pierwszym ukłuciu igły w okolicach mostka będzie kombinował, jak uciec. Dla kogoś palce będą najgorszym możliwym bólem, ja mojego zaręczynowego praktycznie nie czułam (chociaż przy tak cienkich i kościstych palcach byłam naszykowana na dramat). Nie ma żadnej reguły. Czasem bardziej boli kontur, czasem kolor (zresztą, kolor też kolorowi nierówny, bo inaczej się je odczuwa). Ja jestem dziwna, i czasami przed tatuażem w „nowym” miejscu kłuję się tam płytko igłą. Daje mi to jako takie pojęcie, na co się szykować.


Czy musi coś znaczyć?


Wychowani na serialach typu LA INK czujemy wstyd mając iść do studia i poprosić o jakiś ładny wzorek, z którym nie wiąże się żadna historia. Większość moich tatuaży nic nie znaczy. Umiałabym wyjaśnić, czemu te wzory, a nie inne, ale w większości przypadków brzmiałoby to: „No… mam alpakę na nodze, bo lubię alpaki”. Większość tatuaży powstaje tylko dlatego, że wizualnie coś się komuś spodobało. I tyle. Oczywiście, są tatuaże, które mają znaczenie dla właściciela, ale nie musisz wymyślać historii o zmarłym przyjacielu z dzieciństwa, jeśli chcesz sobie wytatuować żółwia. Mój tatuaż pingwina zrobiliśmy, bo akurat na Facebooku mignęło, że jest dzień pingwina. Alpakę na nodze mam, bo alpaki są super. Mogłabym tak wymieniać dalej, ale chyba już rozwiałam wątpliwości. 
Kiedy Prawie Mąż usłyszał, na jaki temat właśnie piszę, podsumował: „Widziałem dziś pięciu ludzi z tribalami.”


Czy w ciąży można zrobić tatuaż?


Można. W trakcie tej ciąży doszło mi (póki co – wybacz Karol, ale nie mogę obiecać, że przez dwa miesiące nie będę Cię męczyć o nic nowego) jakieś sześć tatuaży. Jedyna różnica jest w ilości krwi – w ciąży krążenie jest przyspieszone, krew rozrzedzona, więc naturalnie cieknie jej więcej. 


No właśnie, co do krwi – dużo jej?


Zależy od człowieka, miejsca, temperatury, waszego stanu w danym momencie – czynników jest masa. Ale nie musisz się martwić, nie wykrwawisz się. 


Jak wygląda gojenie?


Jeśli chodzi o ból, to jest to bardziej szczypanie/pieczenie. Kiedyś usłyszałam porównanie do bólu przy poparzeniu i uważam je za bardzo trafne. 
Podczas gojenia zauważycie pojawiające się kolorowe „gluty”. To osocze wymieszane z tuszem. Nie bójcie się, tatuaż (o ile był poprawnie zrobiony) Wam nie wypłynie.  Zmywajcie je, nie dopuszczając do zaschnięcia. Smarujcie potem maścią. Jeśli tatuaż jest narażony na jakieś urazy (np podczas pracy czy ćwiczeń) zakrywajcie go na ten czas folią. Jednak przez resztę czasu dobrze, jeśli skóra oddycha. 


Jak wybrać tatuażystę?


Przejrzeć prace w stylu, który Was interesuje. To najpewniejszy sposób. Nie kierujcie się ceną, bo chociaż „dziara za czteropak” przeważnie oznacza buraka, którego trzeba potem usunąć albo zasłonić, to „mały napis za 700zł” wcale nie musi być dobrze wykonany. Jeśli znajdziecie kogoś, kto w dobrej cenie wykonuje wzory na poziomie, który Wam odpowiada – nie ma sensu na siłę szukać droższego, bo droższy nie zawsze będzie lepszy.


Jak wygląda wizyta w studiu?


Idziesz z projektem albo pomysłem do wybranego wcześniej studia. Płacisz zadatek, ustalasz termin. Warto na tatuaż stawić się wypoczętym. Całkiem spory wzór na udzie robiłam po szesnastu godzinach pracy i myślałam, że umrę. Pod koniec miałam już ochotę powiedzieć, że jest dobrze tak, jak jest, zostawmy to i albo skończymy innym razem albo nigdy (wytrzymałam do końca).


Boję się, że nie będę w stanie ukryć bólu.


To nie ukrywaj. O ile nie będziesz wyrywać, czy zasłaniać tatuowanej części ciała, to nic strasznego się nie stanie. Ludzie różnie reagują na ból – po jednych nic nie widać, inni napinają mięśnie, jeszcze inni bledną i wyglądają jakby mieli zemdleć. To nic strasznego i tatuażysta, który już się naoglądał wszystkich możliwych reakcji, nie będzie oczekiwał od Ciebie, że wysiedzisz z miną Sfinksa przez trzy godziny kłucia ciała. 


Czy można prosić o znieczulenie?


Można. Są specjalne maści z lidokainą, ale nie stosowałabym ich na cały tatuaż. Pamiętaj, że taka maść działa przez około dwadzieścia minut, a sesja, podczas której robi się tatuaż to zazwyczaj trzy – cztery godziny. Ból nie jest aż tak straszny, więc ewentualne znieczulenie lepiej zostawić sobie na szczególnie wrażliwe miejsca (jak łokieć czy obojczyk). W odwróceniu uwagi od bólu pomaga wiele rzeczy – nawet sama rozmowa czy zajęcie się czymś na telefonie. Nie krępuj się robić tego, co przynosi Ci ulgę, o ile nie utrudniasz tym tatuażyście pracy. 


Te pytania pojawiały się najczęściej w mailach, wiadomościach i pod różnymi postami o pierwszym tatuażu. Mam nadzieję, że choć w części rozwialiśmy Wasze obawy. Wiadomo, że przed tym pierwszym razem w głowie plącze się milion myśli, zebranie tego wszystkiego i dokładne wyjaśnienie wymagałoby napisania książki.


A co Was zastanawiało najbardziej przed Waszym pierwszym tatuażem?